"Młodzi rewolucjoniści – Dee Facto" reportaż z koncertu w warszawskim klubie Riviera Remont 28 lutego 1993, promującego debiutancki album zespołu (Tylko Rock nr 5 (21), maj 1993)

Tylko Rock nr 5 (21), maj 1993

 

Impreza rozpoczęta się od drobnego bankieciku. Strzelały korki szampanów, a niektórym szczęśliwcom udało się nawet popróbować koreczków i słonych paluszków. Po godzinie spędzonej na pogaduszkach i popijaniu trunków rozpoczął się występ. Ze sceny dobiegły nas dźwięki pierwszego utworu - Polska młodzież.

Dee Facto tworzy sześciu dwudziestolatków. Jak na zespół punkowy to skład trochę rozbudowany. Nic dziwnego, gdyż oprócz gitar i perkusji są w składzie klawisze i trąbka. Pierwszy z tych instrumentów był prawie niesłyszalny, natomiast drugi użyty był niczym waltornia w Armii.

Dee Facto to czysty, dynamiczny punk okraszony odrobiną melodii. To głos pokolenia dwudziestolatków mających dosyć politycznych kłótni wśród rządzących i wtrącania się różnych instytucji w życie młodej demokracji, to bunt przeciwko bezmyślności i podziałom. Może czasami zbyt gwałtowny - jak Zabij ich - ale z pewnością szczery.

Koncert składał się z dwóch części. W pierwszej zespół odegrał materiał ze swojej debiutanckiej kasety, a w drugiej grał na życzenie... te same utwory. Nie można pominąć najbardziej znanej piosenki Dee Facto: ich wersji Sing Sing z repertuaru Maryli Rodowicz.

Mam nadzieję, że niedługo w tekstach Dee Facto pojawi się także odrobina aluzji i refleksji, bo jak uczy historia, każda rewolucja kończy się podobnie.
LESZEK GNOIŃSKI